Mówią, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej... Tym bardziej, gdy wracasz i wita Ciebie kurier z grzechoczącą paczką nowiutkich i ślicznych koralików (Preciosa Ornela) :D A tu sterta rzeczy do wyprania i pomycia.... :( Dobrze, że Ślubny wziął się za doprowadzanie auta do stanu używalności po wyjeździe w nieznane. Wykorzystałam tę chwilę skwapliwie i wydziergałam kolejnego węża, tym razem w zieleni. Ponoć kolorze nadziei, która aktualnie dość potrzebna :) Długość całkowita 19 cm.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz